Prawdziwie wiosenny dzień
Piękny, słoneczny dzień. Aż żal nie wyjść z domu!
Z kwitnących wierzb korzystały licznie pszczoły (i nie tylko), w lesie zaś niezliczone hordy mrówek rudnic przypomniały o swej obecności, chętnie łapiąc promienie słońca.

Niestety, ktoś również poczuł, że to dobra okazja, aby zniszczyć kopiec... mimo, że zakazane jest to prawnie w Polsce... Świeżo rozdeptane mrowisko było wręcz czarne od owadów starających się zlokalizować zagrożenie.

Poza tym przez jakiś czas towarzyszył nam w lesie kruk, przelatujący z drzewa na drzewo wzdłuż ścieżki, którą szliśmy rodzinnie. Z kolei w pobliżu olch pojawiły się czyże :)

O rekinach słów parę
Nie tylko owadami Żywa Edukacja żyje. Drugi dzień wiosny, Światowy Dzień Wody okazał się świetną okazją do omówienia ryb chrzęstnoszkieletowych w zielonogórskim przedszkolu.
Czy rekiny są niebezpieczne? Ile mają zębów? Czy śpią? Czy dobrze widzą? Czy wyczuwają "prąd"? Czy należy je chronić i dlaczego? Jakiego są koloru i dlaczego? Czy składają jajka? Czy mają kości? Jakie relacje panują między rekinami i płaszczkami? Jak oddychają? Czy orka to rekin? Jakie mają łuski?
Na te i wiele innych pytań wspólnie odpowiadaliśmy z niezawodną grupą Rybek ;) Oglądaliśmy również zdjęcia RTG ogończy i rekina młota oraz przyjrzeliśmy się kopalnemu zębowi rekina :) A w kwietniu przeniesiemy się do świata płazów i gadów. Wszak kwiecień to bardzo dobra pora, aby zacząć mówić o tych wspaniałych zwierzętach :)
nie zapomnij zaglądnąć na profil ŻE na Facebook ;) [kliknij]

Wokół wiosny 2018
21 marca zaczęła się kalendarzowa wiosna, choć za oknem jej nie widać. Tego dnia obchodzimy również Międzynarodowy Dzień Lasów, który w tym roku szczególną uwagę zwraca na lasy miejskie (Forests and Sustainable Cities; Lasy i Zrównoważone Miasta). Idealnie pasują do niego dziesiejsze obchody Światowego Dnia Wody (World Water Day - Nature for Water; Przyroda dla Wody). Dlaczego pasują?
Znane powszechnie naturze rozwiązania okazują się często skuteczniejsze w walce z wieloma wyzwaniami XXI wieku niż narzędzia i działania kreowane przez człowieka, bardzo często degradujące lub diametralnie przekształcające przyrodę i środowisko. Z każdą dekadą populacja ludzka będzie przypuszczalnie się powiększać, podobnie potrzeby - czy to związane z dostępem do wody pitnej i czystego powietrza, czy z znalezieniem dla siebie miejsca do życia. Sadzenie drzew w krajobrazie miejskim daje wiele korzyści, o czym pisałem już (Rola drzew w mieście - kliknij), ale przytoczmy je tu pokrótce.

Wielkie drzewa działają niczym klimatyzator i filtr powietrza (parująca z liści woda zbiera zanieczyszczenia oraz magazynuje ciepło), ponadto hamują spływ powierzchniowy, wiążą glebę, przeciwdziałają pustynnieniu krajobrazu, magazynują dwutlenek węgla (oczywiście go też wydalają w wyniku oddychania komórkowego), produkują tlen, dają cień, poprawiają komfort psychiczny i fizyczny życia w mieście, ich obecność podnosi cenę rynkową mieszkań i zabudowań oraz sprzyjają rozwojowi turystyki i szczególnie ekoturystyki, oczyszczają glebę z zanieczyszczeń wraz z wodami gruntowymi, wspomagają migrację pierwiastków między warstwami gleby...
W poprawie warunków wodno-glebowych nie muszą uczestniczyć jedynie drzewa. Człowiek również może wiele zrobić, aby poprawić warunki wodne w mieście. Projektowanie i zakładanie ogrodów, parków i zielonych dachów i ścian wpływa pozytywnie na obieg wody w mieście. Podobnie zaniechanie regulacji koryt rzek, nieosuszanie mokradeł i terenów naturalnie zalewowych.
Wbrew pozorom wiele możemy zrobić dla naszego miejskiego środowiska i okolicy.
Mróz szczypie, ale jedziemy!
Poranna lekcja w szkole w Lubsku została poprzedzona jazdą w niebanalnym mrozie. Zaczęło się od -11 stopni C w Zielonej Górze, a zakończyło na -21 stopni C w okolicach Lubska. Ale nawet te mrozy niestraszne, gdy jedziemy na lekcję ;) Samochód nagrzany, bezkręgowce bezpieczne - lekcja o strachu ze świetną grupą za nami! A pająki i owady zadowolone jak zawsze :D




Powalony pomnik - ciąg dalszy
|
Edit: 27.02.2018 Dziś po rozmowie telefonicznej z pracownikiem Nadleśnictwa Zielona Góra zostały doprecyzowane przyczyny. Rozmowa przyjazna i rzeczowa. W wyjaśnieniu usłyszałem, że właśnie nie chodzi o pozyskanie, gdyż koszty zrównają się z zyskiem. Chodzi raczej o formę zagospodarowania pomnika przyrody w obecnej sytuacji - jakiej postaci go eksponować, czy tak jak teraz, czy może inaczej? Cieszy, że zostałem zaproszony do przedyskutowania kwestii pomników przyrody w lasach i problemów administracyjnych z nimi związanymi. Po powrocie z wyjazdu z chęcią udam się na rozmowę. Kiedyś wspominałem, że pomiędzy miejscowością Wysokie a byłą wsią Krępa (obecnie część Zielonej Góry) przewalił się modrzew europejski (Larix decidua) objęty ochroną pomnikową. Już wtedy, kiedy byłem w lesie na spacerze, spotkałem przy drodze leśniczego, który krytykował, że nie można wykorzystać drewna z tego drzewa. Bo jak czytamy w Ustawie o ochronie przyrody z 2004 roku: "Art. 40. 2. Na terenach niezabudowanych, jeżeli nie stanowi to zagrożenia dla ludzi lub mienia, drzewa stanowiące pomniki przyrody podlegają ochronie aż do ich samoistnego, całkowitego rozpadu." Dziś jednak przypadkiem dowiedziałem się o wpływie pisma do Urzędu Miasta Zielona Góra, w którym Lasy Państwowe zwracają się z prośbą o zniesienie statusu pomnika przyrody celem zagospdarowania drewna... Fakt, okazały modrzew, do tego drzewo nietypowe dla Zielonej Góry, może z pewnością dać się spieniężyć, aczkolwiek co od razu uderza to opłacalność. Czy faktycznie chodzi o wydanie pieniędzy na pozyskanie tego jednego drzewa, a następnie wyzerowaniu wydatków? Nie jeden raz podkreślałem, że sam współpracuję z rozmaitymi nadleśnictwami, ale to zasługuje na absolutne potępienie. Dopiero co ogołocono kawał gruntu z drzew, jak to w lesie gospodarczym, usunięto przy tym drugi okaz modrzewia, który również był pochylony (i słusznie), a teraz boli kogoś, że drzewo leży i się rozkłada... czy o co chodzi? Zdrowy las to las z martwymi drzewami. Drzewo leży przy drodze, nikomu nie zagraża, więc spełnia wszystkie kryteria przedstawione w ustawie o ochronie przyrody i nie ma podstaw do tego, aby uzyskać po prostu przychód. Pomnikowy, martwy już, modrzew musi zostać, ponieważ w ten sposób stanowi ważne ogniwo w obiegu materii, dając dom i miejsce rozwoju rozmaitym organizmom. W drewnie modrzewi rozwijają się np. chrząszcze z rodziny bogatkowatych. Jestem przekonany, że któryś z zasiedlających modrzewie jest obecny w tym miejscu, ponieważ jest to bardzo zróżnicowany gatunkowo drzewostan, w sąsiedztwie Lasu Odrzańskiego. Warunki środowiskowe i rzeźba terenu pozwalają na istne przyrodnicze szaleństwo tu, w pobliżu Krępy. Powalony pomnik to również świadectwo przemijania i przemian w przyrodzie. Niesie za sobą kawał edukacji przyrodniczej, pokazuje, że również po śmierci pomniki przyrody są szanowane, co uczula na problemy środowiskowe i uwrażliwia. Wniosek o zniesienie statusu ochronnego bardzo zagraża twierdzeniu, że praca leśników to również praca na rzecz ochrony przyrody. To jest jedno drzewo, do tego ze statusem i absolutnie kuriozalne byłoby, aby je ruszać i przerabiać na pieniądze. Jest to niezgodne ze stanem wiedzy na temat biologii ksylobiontów, roli grzybów w rozkładzie drewna i wielu innych aspektów rodem z zakresu dynamiki procesów występujących w lesie. Jest to niezgodne również ze zdrowym rozsądkiem. Żadne argumenty o możliwości kradzieży również nie są ważniejsze, to nie jest wyścig, kto pierwszy spali były pomnik przyrody. Przy tej samej drodze, co modrzew rośnie jeszcze kilka pomników przyrody. Czy wniosek o zniesienie statusu jest również zapowiedzią, że jak padną kolejne pomniki przyrody (oby jak najdłużej żyły), to też ktoś wniesie prośbę o możliwość zagospodarowania surowca? A może ten surowiec już jest zagospodarowany, tyle, że nie przez człowieka. Hańba lub nieporozumienie. |




