Witryna i podstrony lub jej komponenty mogą zbierać Twoje dane pod postacią ciasteczek (Cookies). Poruszanie się po witrynie oznacza Twoją pełną akceptację ich zbieranie. W celu zarządzania danymi zbieranymi sprawdź utawienia swojej przeglądarki internetowej (prywatność/bezpieczeństwo - dane przeglądania/pliki cookie - ciasteczka).

ilustracja przedstawia przyrodnika w trzech ujęciach - na łące z siatka na motyle, w lesie, na łące wśród kwiatów nad żabą; jak zamowic usluge ochrona przyrody inwentaryzacja przegląd opinia przyrodnicza baner fb warsztaty

Marzec 2025, lans i hejterzy

Opublikowano: wtorek, 01, kwiecień 2025

Jestem lanserem.

kolaz marzec 2025 działania Miejski Druid Sebastian Pilichowski Żywa Edukacja

Na jednej z grup pod starym postem padł komentarz, że moje działania to lans i ładnie wyglądają „dla niewtajemniczonych”. Przypomina mi to sytuację sprzed lat, gdy jeden z zielonogórskich artystów nie mógł zrozumieć, na czym polega trwający przegląd zdrowotny drzew przydrożnych miasta. Tak ja, tak kolega, mieliśmy mieć obiecane rzekome kubiki drewna od wyciętych drzew. No, pomijając fakt, że wskazywaliśmy drzewa chore, martwe, zamierające oraz zdrowe do pielęgnacji, a urząd był decyzyjny ws. dalszych działań, to nie szło wytłumaczyć niczego w kulturalnej dyskusji. Przez lata różnych rzeczy się nasłuchałem, więc człowiek nabywa pewnej odporności. Przytoczony komentarz jednak został tu przeze mnie podjęty, ponieważ stanowi całkiem (nie)zgrabne tło dla nadchodzącego 10-lecia Żywej Edukacji. Tak, w kwietniu 2025 mija 10 lat od założenia działalności, bloga i fanpage'a.

Na podsumowania dekady przyjdzie czas. Odniosę się zaś szerzej do bólu egzystencjonalnego garstki ludzi, którzy próbują mnie wiązać z wewnętrznym konfliktem czy to Ruchu Miejskiego, który niegdyś współzakładałem (a którego członkiem od kilku lat nie jestem), czy to Fundacji Tłocznia. Jeżeli ktoś realnie interesuje się aż tak bardzo moją działalnością i należy do „wtajemniczonych”, to dostrzeże, że:

1) konsekwentnie uprawiam przyrodoznawstwo (od maleńkości),

2) działam na rzecz ochrony przyrody lokalnej i w szerszym zakresie,

3) edukuję na różnych płaszczyznach (zajęcia w ramach Żywej Edukacji – od żłobków po domy seniora, zajęcia na uczelni, warsztaty i prelekcje dla różnych grup docelowych, w tym jako wiceprezes Fundacji Wild and Safe),

4) popularyzuję naukę, ochronę przyrody i intelektualizm,

5) choć mam z wielu przyczyn pewne wyhamowanie, to nadal uprawiam naukę.

Jeżeli bycie lanserem wiąże się z tym, że jestem tu i tam, a jednocześnie dzieje się to kosztem własnego życia prywatnego, czasu, pieniędzy, to oznacza to, że jest dostrzegana moja działalność – a to oznacza, że jest ona skuteczna. Nie będę anonimowo uprawiał tego wszystkiego tylko dlatego, że ktoś ma jakiś domniemany problem. Dlatego stwierdziłem, że w powyższym tonie podsumujemy sobie mój marzec 2025.

I. Przeprowadziłem warsztaty i zajęcia w ramach typowej działalności Żywej Edukacji - nie było tego dużo, więc ku radości niektórych zarobkowo tu szału nie ma ;)

II. Przeprowadziłem warsztaty o dokarmianiu zwierząt i ochronie płazów pod egidą Żywej Edukacji i Fundacji Wild and Safe w: 1. Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Cypriana Norwida w Zielonej Górze dla uczniów szkoły podstawowej, 2. zielonogórskiego oddziału Amazonek, 3. zaproszonych przedstawicieli samorządu i urzędów w Ogrodzie Zoologicznym w Łącznej (Dolny Śląsk), 4. dla uczniów dwóch szkół podstawowych i uczniów szkoły – gospodarza oraz przedstawicieli samorządu terytorialnego w Bojanowie, powiat rawicki (Zespół Szkół Przyrodniczo-Technicznych CKU w Bojanowie). Wszystkie te warsztaty przeprowadziłem za darmo (od zajęć, po organizację, czas dojazdu, koszty dojazdu).

III. Przeprowadziłem warsztaty o błędnych przekonaniach (miskoncepcjach) przyrodniczych w szkole podstawowej w Serbach k. Głogowa (Dolny Śląsk) w ramach współpracy z Oś Eko sp. z o. o. i akcji promocyjnej gry Forrest Bump połączonej z kampanią edukacyjną.

IV. Przeprowadziłem szkolenie dla zielonogórskiego Zakładu Gospodarki Komunalnej – dla dwóch grup pracowników związanych z zielenią miasta o przyrodniczych grzechach Zielonej Góry, potrzebie dialogu na rzecz wspólnego dbania o przyrodę miasta, podstawowych błędach w opiece nad zielenią, przyczynach potrzeby dbania o bioróżnorodność i wielu innych aspektach. To również bezkosztowo i z mojej inicjatywy.

V. Odbyłem kilka wyjazdów terenowych wz. z opieką nad przyrodą przy okazji prowadzenia inwestycji lub przygotowywania dokumentacji na rzecz planowanych inwestycji. W tym mam niemały udział w rozwiązaniu problemu środowiskowego na jednej z inwestycji przy szerokiej współpracy z wykonawcą, inwestorem i zamawiającym.

VI. Z wielką przyjemnością przyjąłem zaproszenie z WiMBP im. Cypriana Norwida i przeczytałem książkę pt. „Łoś i biblioteka na kółkach” (Inga Moore). W ten sposób miło spędziłem czas również z synem, który towarzyszył mi w wydarzeniu i warsztatach. Jakby kogoś zżerała znowu ciekawość – wielki to zaszczyt dla mnie (serio, bez ironii), tu nawet przez myśl finanse nie przechodzą.

VII. Podobnie jak w roku ubiegłym, z początkiem semestru letniego rozpocząłem zlecenie na rzecz prowadzenia zajęć na uczelni. Nie martwcie się, milionów monet tu nie ma, a jest zaś szansa na kreowanie fajnych postaw. I to mnie stale jara.

Z miłych rzeczy – po kilku latach wreszcie doszło do głosowania i uchwalenia pomnika przyrody w Zielonej Górze, mianowicie grupy czterech platanów klonolistnych. Nazwa własna „Zapomniane platany” stanowi moją propozycję, co cieszy, że została przyjęta. Wniosek złożyliśmy jeszcze z koleżanką Anną jako Ruch Miejski Zielona Góra. Z niemiłych – nadal czekam na realizację jeszcze starszych wniosków, które wysłałem dawno temu... Od kilku miesięcy jestem w kontakcie z Biurem Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Zielona Góra, szczególnie po moim grubym piśmie, w którym wskazuję na wieloletnie uchybienia w stosunku do odpowiedzi na wysyłane przeze mnie pisma. Przez lata trochę tematów się nagromadziło. Poszedłem na współpracę – nie wojując, nie skarżąc się na mniejszą/większą opieszałość. A i tak sporo cierpliwości zostało naciągnięte. Może gdybym zrobił zadymę, wtedy byłoby większe zadowolenie, hm?

Spacer przyrodniczy musiałem odwołać. Spacery przyrodnicze mają sens według mnie, gdy są prowadzone w relatywnie niewielkich grupach. Nie akceptuję spacerów przyrodniczych przy 50 czy 200 osobach. To bez sensu. Ale też spacer ok. 10 km dla dwóch osób mija się z celem, szczególnie gdy na celowniku jest trasa planowanej obwodnicy zachodniej Zielonej Góry. Oddajmy jednak słuszność sprawie – był planowany od kilku tygodni i również odbyłby się bezkosztowo (jak poprzednie). Spacery i inne akcje omawiamy w grupie (kliknij tutaj).

A w międzyczasie klasyki – opieka nad zwierzętami, w tym adoptowanymi. Tu zwrócę się do moich hejterów – macie pojęcie, ile czasu i pieniędzy pochłania opieka nad zwierzętami? Różnymi? Macie pojęcie, ile czasu własnego, paliwa i pieniędzy wydaję rocznie na pomoc zwierzętom? Niezbyt, bo po pierwsze nie skomlę o tym w sieci, po drugie nie jesteście „wtajemniczeni”. Poza tym, regularnie na fanpage dostaję pytania o identyfikację rozmaitości przyrodniczych – znowu, zero PLN, a staram się odpowiadać na wszystko, rzadko unikam tego (gdy już serio nie mam możliwości).

Co do zarzutów, fochów czy krzywych spojrzeń, że nie jestem obecny we wszystkich tematach przyrodniczych miasta – warto spojrzeć na mnie jak na jednostkę. Jestem jeden. Jeżeli mam nosić miano lansera – spoko, ale czekam też na drużynę innych lanserów, którzy szczególnie uzyskawszy kierunkowe wykształcenie przyrodnicze, zaangażują się ideowo, hobbystycznie, czy nawet zawodowo w ochronę przyrody i w tzw. edukację ekologiczną. Jakoś od lat ich nie widać.

P.S. Mam też życie prywatne, dość trudne – czasem naprawdę ciężko wybrać, czy dalej remontować stary dom (samemu), czy angażować się w kolejny temat. Życie też od dawna mnie nie oszczędza, więc przytyki o lans stanowią naprawdę malutką szpilkę przy tym, z czym się mierzę od dawna. Uznałem jednak, że czasem trzeba głośno powiedzieć coś więcej, ponieważ coraz częściej powstaje mylne wyobrażenie o naukowcach i nauce, osobach zaangażowanych w ochronę przyrody oraz możliwościach jednej osoby na tle potrzeb powstających wokół.

Nie ma też szans, aby takie pierdoły jak powyższe szpile przysłoniły uśmiech dzieci podczas zajęć, zadowolenie masy ludzi, z którymi spotkałem się tylko w minionym miesiącu. Nic nie zniszczy tej satysfakcji, gdy nawet po trudnych zajęciach wsiadasz do auta i uderza cię radocha dzieci. Tych które z początku obawiały się owadów, a potem czekały, aby wziąć kolejnego. Wiele wrażeń z pracy z ludźmi można wynieść. Szczególnie, gdy odbiorcami tego co robisz, są dzieci, młodzież i dorośli. Przedszkolaki, uczniowie, dorośli wszelkich grup zawodowych i seniorzy.

Na ból rzyci niewiele nadal pomaga. Fakty zaś bronią się same.

 


Inne treści:

Materiał o chorobach i patologiach modliszek:

choroby patologie problemy z hodowlą modliszek


Różne materiały video o tematyce przyrodniczej: 

materiały video przyrodnicze VIŻEO Vi-ŻE-o Miejski Druid druidzenie zielony kapitał miasta bioart


Recenzja: T. Męczkowska, St. Rychterówna, "Metodyka przyrodoznawstwa". Wskazówki praktyczne dla nauczycieli seminarjów, szkół powszechnych i średnich.

Metodyka przyrodoznawstwa recenzja Rychterówna Męczkowska

 

Odsłony: 381