Witryna i podstrony lub jej komponenty mogą zbierać Twoje dane pod postacią ciasteczek (Cookies). Poruszanie się po witrynie oznacza Twoją pełną akceptację ich zbieranie. W celu zarządzania danymi zbieranymi sprawdź utawienia swojej przeglądarki internetowej (prywatność/bezpieczeństwo - dane przeglądania/pliki cookie - ciasteczka).

ilustracja przedstawia przyrodnika w trzech ujęciach - na łące z siatka na motyle, w lesie, na łące wśród kwiatów nad żabą; jak zamowic usluge ochrona przyrody inwentaryzacja przegląd opinia przyrodnicza baner fb warsztaty

Sierakowski Park Krajobrazowy

Opublikowano: środa, 16, sierpień 2017 Sebastian

Jezioro Lutomskie

21 sierpnia niestety opuściłem z rodziną Sieraków i wróciliśmy do domu. Zdecydowanie Sieraków to miejsce warte polecenia do odpoczynku, rekreacji, turystyki, w tym ekoturystyki. Dwa dni przed wyjazdem wybraliśmy się nad Wartę, zaraz za północnym wyjazdem ze ścisłego miasta, gdzie fantastycznie mieniły się samce ważki równoskrzydłej - świtezianki błyszczącej. W pewnym miejscu znalazłem całkiem sporo owocujących już storczyków, raczej kruszczyków szerokolistnych (acz specem nie jestem ;) ). Przespacerowałem się również do pomnikowego dębu szypułkowego, rosnącego ok. pół kilometra od Marianowa. W jego okolicy również nakryłem samicę obrostki letniej na kopaniu swej norki :) (to taka pszczoła z długaśnymi włoskami na tylnych odnóżach).

sier02 17 26

W przeciwieństwie do pierwszych dni udało się zobaczyć trochę gadów (choć najpospolitszych - zwinki i zaskrońce), jakieś żabki uciekały szybko przede mną do wody chowając się wśród wodnej roślinności przy brzegu, z kolei wyprawa na użytek ekologiczny spełzła na niczym, gdyż straciłem orientację wjeżdżając komuś na teren prywatny (pole)... Nie udało się zatem ujrzeć jaskółek brzegówek. Tafla Jeziora Lutomskiego jest plamami pokryta talerzowatymi liśćmi grążela żółtego, a w pobliżu brzegu powierzchnię przebijają liście strzałki wodnej.

sier02 17 30

Dość interesujące okazało się spotkanie z grzybem, jakim jest sromotnik bezwstydny, roztaczający wokół gnilną woń, zapraszając do siebie całe masy much. Co nieco zabawne to to, że zlokalizowałem go tuż przy recepcji ośrodka w lesie, gdzie byliśmy zakwaterowani, uświadamiając tym samym pani gospodarz źródło tych "przyjemnych" zapachów. Właścicielka nie pozbyła się grzyba, a wręcz dołączyła do odbywającej się sesji zdjęciowej bezwstydnika ;)

sier02 17 21

Na co bym chciał jednak zwrócić jeszcze uwagę to dwie sprawy. Po pierwsze, zrozumiałe, że ciężko wyrobić nawyk spoglądania pod nogi w lesie. Szczególnie trudno o niego u biegaczy, kolarzy czy piechurów. Niemniej spójrzcie na dół, może dzięki temu część żuków i biegaczy (bo to o nie głównie chodzi) przeżyją swe niefortunne wyjście na ścieżkę. Szkoda było patrzeć na parę pięknych biegaczy, która spotkała się w "miłosnych" celach, a te przyniosły im jedynie śmierć. I druga sprawa. Brzeg jeziora, jak i dalsze fragmenty lasu wokół Jeziora Lutomskiego są niekiedy makabrycznie zaśmiecone. Głównie artykułami wędkarskimi, wśród których znajdują się szczególnie niebezpieczne dla ptaków żyłki wędkarskie. Z kolei przy młodych nasadzeniach leśnych znaleźć można kawałki pociętego sznurka czy ogólnie w lesie nie trudno o butelki zarówno plastikowe i szklane. Szkoda, że ludzie nie rozumieją problemu zanieczyszczania. Takie butelki, a dalej foliówki, opakowania itd. to śmiertelna pułapka dla licznych bezkręgowców oraz drobnych kręgowców, a nawet ostatni posiłek dla np. ptaków czy gryzoni... Niestety niezależnie od miejsca problem jest ten sam.


powrót do listy


Odsłony: 3752