11 VII '19 pszeńce i salwinie
W ubiegłą sobotę wybrałem się ponownie do Kolska, tym razem jednak nie opowiadać o drzewach mieszkańcom i władzy (jak w czwartek, 9. lipca), a na targi śniadaniowe. Pojechałem z wizytą do znajomego pszczelarza, który należy do absolutnych miłośników nie tylko pszczół, ale i przyrody. Jeżeli szukacie gawędziarza, który z pasją opowie o pszczelarstwie i bartnictwie (!), to właśnie Rafał Liśkiewicz według mnie stoi na czele w tej kwestii. Propaguje wiedzę, ma wielki ukłon w swej działalności dla zapylaczy i nie tylko, jak prawdziwy przyrodnik obserwuje przyrodę i przede wszystkim zna swą okolicę. Gdy piszę te słowa, wsuwam kawał babki piaskowej z miodem gryczanym od Rafała :D Miodzio :D

Pokochaj go, pokochaj przyrodę
Czy karaczany muszą mieć przylepioną łatkę wstrętnych karaluchów, tylko dlatego, że kilka obcych gatunków z powodzeniem zasiedla nasze domostwa? Czy subiektywny wstręt daje przyzwolenie na decydowanie, co ma żyć, a co nie? Czy aby nie za dużo tego "nas" i "my" w tym wielkim, a zarazem wspólnym świecie? Hmmm?
(na zdjęciu samiec karaczana świetlikowego Lucihormetica subcinta; kliknij)
Rojnik morfeusz
Niby tyle lat chodzę po łąkach i lasach, a pierwszy raz spotkałem takiego dość nietypowego powszelatka (nigdy nie widziałem tak fikuśnego przedstawiciela rodziny Hesperiidae). Mowa tu o rojniku morfeuszu (Heteropterus morpheus Pallas, 1771), którego larwy żerują na różnych gatunkach traw spotykanych na wilgotnych łąkach i skrajach lasów. Białe plamy otoczone czarną obwódką na spodzie skrzydeł pięknie kontrastują z siarkowożółtym tłem. W "Polskiej Czerwonej Liście" opatrzono ten gatunek kategorią NT (Near threatened - bliski zagrożenia). Motyl spotkany koło użytku ekologicznego "Tarnawa" (kliknij).
Krasny kraśnik
Według mnie jedne z najszczególniejszych motyli to kraśniki (Zygaena spp.). Te barwy i pokrój ciała, plus grubaśne czułki - no rozczulają mnie :D Wita Was lipcowy kraśnik, ale który, tego niestety nie powiem, bo nie mam pełnego oglądu cech diagnostycznych ;)
"Tak sobie tu posiedzę"
Zagrzebana znów
Już myślałem, że jej w tym roku nie spotkam. Dziś jednak nabierając piach do taczki i podczas odsiewu co grubszych kamyków poczułem w palcach mięciutkie ciało. Całe szczęście, że nauczony doświadczeniem z zeszłego roku (kliknij) sprawdzam praktycznie każdy płytko nabrany szpadel. Grzebiuszka cała i zdrowa trafiła po chwili w bezpieczniejsze miejsce.


